poniedziałek, 4 listopada 2013

Mój zapachoholizm cz. 2 - woski Little Hotties - post niesponsorowany

Dziś kolejny post dotyczący zapachów. Jak już wcześniej wspominałam, od kilku miesięcy jestem wielbicielką wosków Yankee Candle. Postanowiłam je zdradzić z chwalonymi na blogach małymi woskami Little Hotties.
W tytule posta umieściłam informację, że jest on niesponsorowany, ponieważ w ostatnim czasie firmy zajmujące się sprzedażą wosków i akcesoriów dbają o to, by blogerki były przez nich rozpieszczane i reklamowały ich sklepy, opisywały zapachy i wychwalały. Stwierdzam, że są blogi, które z kosmetycznych/modowych przekształciły się w "zapachowe"... I żeby była jasność nie piszę tego przez zazdrość, zawiść etc. bo woski kupuję sobie od kilku miesięcy sama, ponieważ jakoś nie widzę siebie opisującą zapachy, których opisy i tak znaleźć mogę na stronach sklepów... ale każdy robi, co uważa, więc powracam do mojej recenzji.


Magia kolorów i kształtów wosków Little Hotties - z tym na pewno dyskutować nie będę :) Małe pudełeczko zawierające te cacuszka prezentuje się świetnie. Do tego magia połączonych zapachów podczas otwierania pudełeczka... Nastawiona byłam do nich bardzo pozytywnie. Wybrałam dla siebie przeróżne zapachy, zarówno owocowe, kwiatowe, świeże, jak i troszkę cięższe. Kawa, orzech, biszkopcik, żurawina, banan, mięta, rabarbar, figa, cytryna - to tylko niektóre z zapachów, jakie posiadam.


Niezapalone woski w formie stałej pachną przepięknie, ale gorzej jest później... Do małego kominka łamałam max połowę wosku... Zapachy są intensywne i ulatniają się wraz z kolorem. Niestety wszystkie mają woń bardzo chemiczną. Zdarzył się przypadek, że po zapaleniu jednego z zapachów musiałam robić przeciąg w domu, ponieważ aż mdliło mnie od nich.


Zapachy, które toleruję mogę policzyć na palcach jednej ręki. Są to: banana, cranberry, floral, citrus blizzard.


Ja nie rozumiem zachwytu nad woskami Little Hotties. Zdrada YC zdecydowanie nie wyszła mi na dobre. Żałuję tylko wydanych pieniążków.

A Wy lubicie Little Hotties By Bomb Cosmetics? Jak się u Was spisują? Jakie są Wasze ulubione zapachy?

34 komentarze:

  1. A ja nie lubię wosków w ogóle:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. mam sporo i kolekcja cały czas się powiększa :)

      Usuń
  3. A szkoda :( Mam chrapkę na YC, ale myślałam, że te też spiszą się świetnie ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. nie próbowałam i raczej nie spróbuje :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że mają taki zapach chemiczny ale muszę przyznać, że jestem zwolenniczką takich małych cudeniek:)


    W wolnym czasie zapraszam do mnie:
    renessmen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. miałam i to sporo zapachów, byłam zachwycona ich zapachem jak wąchałam pojedyncze sztuki jednak po odpaleniu ich w kominku unosił się po prostu smród okropny, po kilku minutach paliły się i unosił się dymek, próbowałam kilku i zawsze było to samo, resztę wyrzuciłam, szkoda bo fajnie się zapowiadały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak było u mnie! ja rozdaję je każdemu, kto ma kominek i chce je przetestować :)

      Usuń
  7. No ja z kolei yC odbieram jako megachemiczne i po kilkua próbach zakończonych ogromnym bolem głowy odpuściłam woski na długo. Niedawno na którymś z blogów wygrałam parę wosków Little Hotties i postanowiłam spróbować raz jeszcze i ... wow, ślicznie pachną. Gwoli ścisłości przetestowałam poki co dwa, ale nie wykluczam większych zakupów no i drugiego podejścia do YC :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam te woski i niestety - są za mało wyraziste...YC wymiata ! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Źle wybrałaś zapachy xD Ja mam kilka naprawdę fajnych połączeń zapachowych, ale takie zapachy jak wanilia czy biszkopt zupełnie mi nie "leżą" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. połączenia może mają lepszy zapach niż pojedyncze woski ale dla mnie jest to zapach totalnej chemii :(

      Usuń
  10. Mam ochotę na te woski, chyba pora sobie kupić ;)
    Ale poczekam jeszcze na DDD, zamierzam nabyć kilka YC.

    OdpowiedzUsuń
  11. szkoda że pachną chemicznie bo chciałam się skusić ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mam żadnego wosku, żadnej firmy bo nie mam gdzie i kiedy ich palić... Ale obiecałam sobie, że jak wyremontuję z przyszłym mężem nasze piętro to się zaopatrze w różne zapaszki i będę sobie "smrodzić" jak to mój tata mówi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj w swoim własnym konciku woski YC bedą wisienką na torcie :)

      Usuń
  13. mam ich kiiilka ! nie posiadam jeszcze co rpawda kominka ;DDD ale na pewno w bliskiej rpzyszlosci zkaupie ;DDD

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale woski Little Hotties prezentują się przecudnie...:-)
    ____________________________________________________
    http://rozowyswiatmarthe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. te woski są OKROPNE! gdy tylko zaczynają się roztapiać wydają taki mocny i chemiczny swąd że głowa boli. tez zdecydowałam sie je kupic i bardzo żałuje. YC są najlepsze, bo pomimo ze są mocne w zapachu , to ten zapach jest przyjemny.pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeden z nich właśnie pali się w moich kominku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. tych uroczych wosków jeszcze nie miałam niestety

    OdpowiedzUsuń
  18. Myślałam, że może jednak lepiej się sprawdzą, kształty mają bardzo ciekawe, nie takie schematyczne jak YC :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na pewno Ci teraz pięknie pachnie w domu ;))

    pajpeczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

dziękuję za komentarze,
na każdy postaram się odpowiedzieć ;)